Madera zachwyciła mnie niewiarygodną zielonością gór, niezliczoną ilością kwiatów, niesamowitym zapachem lasu eukaliptusowego, długimi, wykutymi w skałach tunelami (podobno jest ich ponad 100 ?, a niektóre mają ponad 3 km długości), mocą i smakiem ponchy (lokalnego drinka sporządzonego z rumu /50%/, miodu i soku z limonki) … 🙂
Dzięki rejsowi wykupionemu z portu w Funchal znów miałam okazję zobaczyć delfiny, a nawet wskoczyć na krótko do wody, gdy otoczyły naszą łódkę 🙂 🙂 🙂 To mój trzeci raz z delfinami, lecz pierwszy z dzikimi 🙂
Ilość przepięknych widoków, jaka czeka na wyspie na turystę jest oszałamiająca, dlatego chciałabym tu wrócić pewnego dnia.
A gdybym znów wylądowała bezpiecznie na Maderze (to jedno z 10 najniebezpieczniejszych lotnisk), i znów na 12 (a daj Boże więcej) dni, to bez wahania popędziłabym jeszcze raz:
🙂 w dobrych butach trekingowych przemierzyć najładniejszy kawałek lądu otoczony oceanem, jaki widziałam, czyli Półwysep Św. Wawrzyńca / Ponta de Sao Lourenco/
—-> dojazd z Funchal to ok 1,5 h autobusem linii Rodoeste nr 113 do pętli w Baia D’Abra, trasa wycieczki to 2,5 h w jedną stronę, tą samą drogą trzeba wrócić
🙂 wciąż w tych samych butach zawędrować w piękne, pełne kwiatów góry, w okolice szczytów Pico do Areeiro oraz Pico Ruivo
🙂 powąchać znów jak pachnie eukaliptusowy las i sprawdzić ile niebieskich, a ile białych kwiatów Agapanthusa kwitnie w drodze do Eira do Serrado i okolicach Doliny Zakonnic (Curral da Serra) oraz zobaczyć fantastyczne widoczki na obie strony wyspy, jakie wyłaniają się na przełęczy Encumeada
🙂 sprawdzić jak mają się wodospady położone w Veu da Noiva, przy przepięknej trasie wzdłuż północnego wybrzeża, niedaleko miasteczka Seixal
🙂 znów założyć buty trekingowe i zobaczyć inne lewady niż te dwie, przepiękne, ale już zdobyte „Levada das 25 fontes” oraz „Levada do Risco”
🙂 ciężkie buty zamienić tym razem na klapki i kostium kąpielowy i spędzić co najmniej połowę dnia na pluskaniu się w basenach lawowych w Porto Moniz
A gdybym była znów w stolicy wyspy – Funchal to na pewno:
🙂 odwiedziłabym raz jeszcze ogród tropikalny na Wzgórzu Monte /Jardim Tropical/ i znów 3 godziny mogłyby być mało, by pozaglądać we wszystkie jego zakamarki
—–> wjazd kolejką Teleferico 10 EUR w jedną stronę, wstęp płatny 10 EUR, z powrotem warto zjechać sunącymi jak po lodzie, ale jednak po asfalcie wiklinowymi sankami, czyli toboganami (15 EUR za osobę, trasa 2 km, dalej trzeba zejść do centrum Funchal lub zjechać taxi)
🙂 pojechałabym jeszcze raz oglądać i wąchać z nosem przy ziemi kwitnące rabaty ponad 2000 gatunków roślin położonego na wzgórzu ogrodu botanicznego /Jardim Botanico/
—-> dojazd z Funchal autobusami 31 oraz 31A, wstęp płatny 5 EUR
🙂 odpoczywałabym w jednym z miejskich parków lub skoczyłabym na targ (Mercado dos Lavradores) po lokalne zioła albo mega egzotyczne, mega pyszne i mega drogie (ok. 19 EUR za kg) marakuje limonkowe, pomidorowe, pomarańczowe i kto ogarnia jakie jeszcze …
🙂 no i koniecznie, koniecznie poszłabym odkryć na tutejszej starówce (Zona Velha) kilka nowych drzwi i zjeść tam dumę wyspy czyli espetadę (grilowana wołowina podawana na szpadzie), espadę (panierowaną rybę z bananem), mus czekoladowy i popić ponchą w małej, rodzinnej knajpce „Sabor a fado”, oczywiście słuchając fado 😉
🙂 odpuściłabym powtórną wizytę na najwyższym klifie Madery – Cabo Girao i w wiosce rybackiej Camara de Lobos, bo były one fajnymi punktami na mapie naszej wycieczki, ale nie ciągnie mnie tam z powrotem. Również widoczne poniżej domki z Santany i zjazd saniami z góry Monte to widok i przeżycie dla mnie akurat wystarczające na jeden raz.
🙂 codziennie byłabym też głodna lokalnych specjałów, a to oznacza, że chętnie chciałabym się wgryźć w :
🙂 chlebek bolo de caco z chorizo (to ten najbardziej mi smakował ze wszystkich odmian), tuńczyka w sosie /bife de atum/ lub zapiekankę z dorsza /bacalhau com natas/ i kontynuować na słodko najsłynniejszym na wyspie ciastem korzenno-miodowym /bolo de mel/ lub ciasteczkami o podobnym smaku /broas de mel/ lub pysznym puddingiem z marakują /pudim de maracuja/, no i popić, popić koniecznie słynnym lokalnym drinkiem /poncha/ w wersji marakujowej lub limonkowej lub maderyjskim winem 😉
Zatrzymanie się w Funchal jest moim zdaniem dobrym pomysłem na pierwszy pobyt tutaj, bo daje dobry dostęp do atrakcji typu: wzgórze Monte, ogród tropikalny, ogród botaniczny, wioska Camara de Lobos i klif Cabo Girao, a dla podróżujących autobusem i korzystających z lokalnych agencji turystycznych, czyli takich jak my, jest to superowa baza wypadowa do zwiedzenia całej wyspy.
I jak widać poniżej to miasto z bardzo sympatycznym widokiem i na klify i na ocean 😉
Jednak gdy znów polecę na Maderę, to tym razem zaszyję się w północnej jej części, wśród gór, wąwozów i wodospadów, gdzieś niedaleko Seixal lub Sao Vincente i najlepiej w kwietniu lub maju, bo choć trudno mi w to uwierzyć, podobno jest tu wtedy jeszcze bardziej zielono … 🙂

Madera
Piekne zdjęcia, zachęcający opis. Zaczynam się uczyć nazw lokalnych specjałów i miejsc, w które należy się udać. My pkt Portugalii mamy kolorowy zawrót głowy. Po raz kolejny analizuje zdjęcia, przypominając sobie gdzie byliśmy i co widzieliśmy. Super kraj i super widoki, a słońce i niebo oszałamiające. Ale mamy na co czekać. Dzięki za inspiracje i zachętę w postaci zdjęć. A to lądowanie to faktycznie jakieś trudne do przeżycia?
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
Dzięki 😊to teraz my do Portugalii , na wymianę 😊a co do lądowania-nasze było spokojne , ale pilot opowiadał , że to wymagające lotnisko i że silny wiatr może utrudnić lądowanie. A lotnisko sam wygląd ma niestandardowy, bo część pasa jest wsparta na kolumnach.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Piękne widoki😊
PolubieniePolubione przez 1 osoba
nie anonim haha
PolubieniePolubione przez 1 osoba
A my papugujemy po Was i na Maderę jedziemy ale w styczniu 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
O to my zaczekamy na wyspie do stycznia, aż Rodzice przyjadą, do tej pory nauczymy się jak upiec pysznościowe bolo de mel i wyprodukować likierek TIM-TAM-TUM, żeby coś było na ząb na powitanie 😉 😉 😉
PolubieniePolubienie